Ile zarabia Robert Lewandowski i dlaczego nas to obchodzi?

Po nieudanym występie naszej reprezentacji na mundialu jak bumerang wraca pytanie o zarobki piłkarzy. Na popularnych portalach możemy natknąć się na artykuły porównujące zarobki Roberta Lewandowskiego do pensji nauczycieli, ratowników medycznych czy pielęgniarek. Stwierdzenie, że kapitan naszej reprezentacji wciągu jednego dnia zarabia więcej niż przedstawiciele wymienionych zawodów przez kilka lat, niewątpliwie jest wielce chwytliwe i robi wrażenie. Jak to więc jest z tymi zarobkami? Do kogo i kiedy warto się w tej mierze porównywać? Co nam mówi średnia krajowa i jak jest liczona? Próba odpowiedzi na te pytania poniżej.

Miliony złotych, które mają pojawiać się na koncie Lewandowskiego każdego miesiąca budzą wiele kontrowersji i dyskusji wśród tzw. „normalnych ludzi”. Pojawia się wtedy pytanie czy obecny system ekonomiczny jest właściwie zbudowany, skoro zawody o dużej użyteczności publicznej, np. ratownik medyczny są opłacane tak słabo. Podobne przykłady można mnożyć, ale zastanówmy się co jest punktem wyjścia do porównywania zarobków. Rynek pracy działa analogicznie jak każdy inny rynek, gdzie ceny ustalane są popytem i podażą. W wielkim skrócie  – jeśli specjalistów z danej dziedziny jest bardzo mało, a ich usługi są bardzo potrzebne i trudne do zastąpienia, to cena za te usługi będzie rosła. W ustroju kapitalistycznym doszukiwanie się w dystrybucji zarobków społecznej sprawiedliwości jest z góry skazane na porażkę. Bardziej pożyteczne dla każdego z nas będzie przyglądnięcie się temu na podstawie jakich mechanizmów zarobki danej grupy zawodowej wywindowane są bardzo wysoko, a innej grupy zupełnie odwrotnie. I tak spoglądanie akurat na Roberta Lewandowskiego jest dość ekstremalnym przykładem, ale na takich wyraźnych różnicach czasami widać też dużo więcej. Z jednej strony jest sportowa kariera pana Roberta, kondycja i umiejętności piłkarskie budowane od dziecięcych lat. Tysiące godzin treningu, diety i podporządkowania trybu życia pod piłkę nożną. Z drugiej strony jego marka osobista, jaką wyrobił sobie prezentując się w mediach. Konsekwentny, spójny i nieobarczony aferami wizerunek jest wysoko wyceniany przez wielkie koncerny, które podpisują z Lewandowskim wielomilionowe kontrakty reklamowe. Całość składa się na jedynego w swoim rodzaju sportowca i osobowość, za którym idą tłumy – czy to w naśladowaniu jego fryzury czy to kupując polecany przez niego telefon. I oczywiście można tutaj polemizować, że to wszystko prawda, ale warta co najwyżej 1 mln, a nie kilkanaście czy kilkadziesiąt milionów. Ale co nam z tej polemiki przyjdzie oprócz frustracji?

Dużo bardziej realną opcją dla przeciętnego pracownika w Polsce jest porównywanie swoich zarobków do średniej krajowej. W tym aspekcie też często pada wiele zarzutów, że jest to wartość nie oddająca polskich realiów, sztucznie windowana przez wysokie zarobki prezesów wielkich firm. Średnie wynagrodzenie w Polsce w marcu 2018 roku wg danych GUS wyniosło 4886,56 zł brutto, czyli ok. 3470 zł netto. W celu zrozumienia co daje nam ta liczba musimy przyjrzeć się jak jest liczona. Dane zliczane przez GUS do średniej płacy pochodzą wyłącznie z firm, w których zatrudnia się powyżej 9 osób. Stanowią one ok. 5% wszystkich firm na rynku, zatrudniając ok. 60% pracowników.

Zatem średnia krajowa nie podaje nam wartości odnoszącej się do wszystkich pracowników. GUS kwartalnie podaje również średnią płacę w całej gospodarce (włącznie z firmami zatrudniającymi poniżej 10 osób). Dla porównania średnia krajowa za 2017 wyniosła 4530 zł brutto, a średnia w całej gospodarce narodowej 4272 zł brutto.

Każdy kto choć trochę uważał na statystyce wie, że średnia jest wielkością bardzo podatną na wartości skrajne.

Dla przykładu firma, w której pracuje 11 osób, gdzie 10 zarabia 3000 zł brutto, a jedna – prezes – 20 000 zł brutto, daje nam średnią zarobków ok. 4545 zł brutto – czyli znacznie więcej niż 3000 zł, które zarabiają tam prawie wszyscy.

Bardziej miarodajne byłoby badanie dominanty, czyli wartości wypłacanej najczęściej. GUS znacznie rzadziej publikuje raporty oparte na dominancie. Ostatni, do którego udało mi się dotrzeć zawiera dane z 2016 roku, zgodnie z którymi dominanta wynagrodzeń w firmach zatrudniających powyżej 9 osób wynosiła 2074,03 zł brutto.

Zobaczcie sami:

Źródło: Twitter, GUS

Dla porównania średnia krajowa z grudnia 2016 roku wynosiła 4635,77 zł brutto.

Czy warto zatem porównywać swoje zarobki do średnich podawanych przez GUS? Ja uważam, że nie. Dużo bardziej miarodajne porównania dają profesjonalne raporty płacowe, np. Sedlak&Sedlak, zamawiane przez firmy w celu porównania konkretnych sektorów gospodarki i stanowisk. Pozwalają one na właściwą wycenę danego stanowiska pracy. Inne dostępne w internecie uśrednienia płacy dają raczej mało wiarygodne wyniki i nie warto nimi zanadto zaprzątać sobie głowy. Może lepiej obrać strategię Pana Roberta – ciężko pracować, być bardzo konsekwentnym, jeszcze raz ciężko pracować i mądrze budować swój wizerunek?